Kobiety, wino, taniec, śpiew...

Wrażliwa, piękna, słuchająca męża, zajmująca się domem i dziećmi. Ciepła, troskliwa, opiekuńcza często niewykształcona. Uzależniona od męża, czekająca na niego z obiadem już od progu. Wdzięczna za to, że przy niej jest i ją utrzymuje. Oddana. Spuszcza wzrok gdy mąż krzyknie, rozkłada nogi wtedy kiedy on tego chce. Żyje tak jak wypada. Kobieta ubiegłego wieku. Dziś już tego nie ma. Kobiety przejęły męskie zachowania. Już nie tylko piorą, prasują i gotują. Wizerunek dzisiejszej kobiety jest zupełnie inny. Mądra, wykształcona, na dobrym stanowisku. Z szybkim samochodem, talią osy i torebką od Prady. Kobieta sukcesu, niezależna, nieugięta, dobrze zorganizowana. Taka co na lunch je łososia, a do kolacji pije wino. Kieliszek, dwa, ewentualnie siedem. 


Od jakiegoś czasu na Instagramie furorę robi profil młodej Francuzki Louise Delage. Zdjęcia dziewczyny cieszą się ogromną popularnością, zresztą nic dziwnego - jest piękna, bogata, kocha życie i podróże. W szybkim tempie zdobyła serca ponad 100 tys. obserwatorów. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że oprócz podróży dziewczyna kocha także alkohol. Na każdym zdjęciu Louise albo trzyma w ręku kieliszek lub butelkę, albo alkohol znajduje się w zasięgu - jej i oglądającego -  wzroku. Żaden z jej obserwatorów przez dwa miesiące nie zwrócił jednak na to uwagi. Żeby było śmieszniej nikomu też nie przyszło do głowy, że konto może być fikcyjne. Louise Delage nie istnieje, a dziewczyna na zdjęciach to po prostu modelka. Cały profil to część kampanii społecznej, która ma zwrócić uwagę na problem alkoholizmu wśród młodych.  

Dlaczego o tym mówię? Bo statystyki są nieugięte, a media nie pomagają. W ubiegłym roku ponad 1,5 miliona Polek stanęło na granicy alkoholizmu. Do tego należy dodać jeszcze te kobiety, które do picia się nie przyznały, a jest ich zapewne dużo. Piją młode i dojrzałe, biedne i bogate. Te bez pracy i te na wysokim stanowisku. Dlaczego ? Powody są różne. Brak perspektyw, samotność, chęć zapomnienia, rodzinna trauma, rozstanie, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem,presja w pracy. Najczęściej zaczyna się jednak od wyluzowania. I ta chwila relaksu z czasem przeradza się w rutynę, kilka łyków w kieliszek, a ten z czasem w butelkę. I trafiamy w błędne koło. Chwila relaksu staje się przymusem, kac wiernym towarzyszem, a brak alkoholu we krwi męczarnią. 

W tym błędnym kole same jesteśmy sobie winne. Chciałyśmy być jak mężczyźni, nazywamy się twardymi i niezależnymi, będąc jednocześnie uzależnionymi od alkoholu.

Winne są też media. Wszystkie amerykańskie, ale i polskie produkcje, gdzie wino pije się jak kompot, a wyjście na drinka jest jak poranne mycie zębów - obowiązkowe. Kolorowa prasa czy inne media propagujące taki styl życia - ej,ciężko pracujesz przecież należy Ci się odpoczynek i lampa wina. Poza tym wino jest dobre na serce. Pod warunkiem, że wypijesz jeden kieliszek w tygodniu, a nie siedem kieliszków w jeden dzień. I te wszystkie wywiady i programy w których Beata Tyszkiewicz lansuje damy jako te z kieliszkiem, papierosem i wulgaryzmami na języku. Rozumiem, że wszystkie chcemy być damami, ale w granicach zdrowego rozsądku. Nie można odbierać tego dosłownie. Te wszystkie aktorki, które chodzą na drinka tak naprawdę piją kolorowe soki i od nich na pewno się nie uzależnią. Gorzej z Tobą. 

Nie chcę generalizować ani oceniać. Chcę tylko, żebyśmy otworzyły oczy. Jestem kobietą i bardzo przeszkadza mi widok nawalonej dziewczyny, która ledwo trzyma się na nogach, bo była ostra impreza. Lubię wino, czasem piję. Choć w moim przypadku czasem znaczy raczej bardzo rzadko. Bardziej przeszkadza mi kobieta alkoholiczka niż mężczyzna alkoholik. Ktoś powie, że moje myślenie jest z epoki ciemnogrodu, ale uważam że kobiecie nie wypada. Mężczyźnie bardziej, bo to on od zawsze był tym bardziej złym. On znęcał się nad rodziną, zabijał, zdradzał, pił. Kobieta była tą lepszą jego częścią - bardziej wrażliwą, ciepłą, kruchą. Pijana kobieta stwarza dla siebie niebezpieczeństwo, pijany mężczyzna jest tym niebezpieczeństwem. Jesteśmy silniejsze psychicznie, więc dlaczego tak często uciekamy w alkohol?  Powinnyśmy też bawić się na poziomie, skoro chcemy być uważane za damy, nieprawdaż? Nigdy tego nie zrozumiem. Uważam natomiast, że w tej sytuacji jest potrzebna naprawdę dobra kampania społeczna i uświadamianie Polaków, ze alkoholizm to choroba, której nie należy się wstydzić, ale z którą trzeba walczyć. My kobiety, powinnyśmy o siebie walczyć! 

22 komentarze:

  1. Wydaje mi się, że to my same zapędziłyśmy się w taki kozi róg - z jednej strony chciałyśmy nadążać, a może nawet wyprzedzać mężczyzn w jakichś tam dziedzinach, ale gdy się okazało że możę nie dajemy sobie rady, nikt tego przecież nie przyzna. Więc tak alkohol... I te wszystkie inne sposoby na to, by nie zwalniać tempa - to nigdy nie wychodzi na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chciałyśmy równouprawnienia do je mamy. I pijemy tyle co mężczyźni, czasem nawet więcej. Chyba powinnyśmy przestać zabiegać o to, kto jest lepszy, silniejszy. Kto pokaże więcej. Faceci w jakimś stopniu są jednak silniejsi, chociażby fizycznie. Chyba bezsensu jest udowadnianie wszystkim, że jesteśmy lepsze niż oni. No ale cóż, feministki pewnie się cieszą. I wznoszą toast.

      Usuń
    2. Co im z tego toastu, to ja nie wiem. Rozumiem chęć niezależności i "wybicia się" , ale usilne robienie czegoś na pokaz, jednocześnie skręcając się w środku jest bezsensowne. Dajmy facetom być sobą, pokazać raz na jakiś czas że rzeczywiście są mocniejsi. Lepsi. Tak trochę. To jest równouprawnienie, a nie krzyczenie na cały głos, my jesteśmy lepsze XD

      Usuń
  2. Świetnie, że zwróciłaś na to uwagę! Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego wino, poczucie niezależności, promowanie bycia singlem i cała ta otoczka torebek Prady, lampki wina i papierosa z czerwoną szminką, wydaje się być tak atrakcyjna dla kobiet?!!?! Alkoholizm dotyczy ponad 60% polskiego społeczeństwa i to jest przerażające... Trzeba alarmować sytuację.

    OdpowiedzUsuń
  3. kurde, coś w tym jest! gdyby nie fakt, że jestem w ciąży, to pewnie też nie raz sięgnęłabym po ulubionego drinka, żeby chociaż na chwilę zapomnieć o problemach. kurcze, źle ze mną. dobrze, że tego nie robię.

    OdpowiedzUsuń
  4. i hahahaha! ukrywałam się, bo się bardzo dużo zmieniło w moim życiu, a na starego bloga mieli wstęp ludzie, którzy niekoniecznie wszystko muszą wiedzieć <3 miło, że jesteś! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. no i jak Cię teraz dodać do obserwowanych, oh oh! ZNOWU MUSZĘ WKLEPYWAĆ RĘCZNIE! :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzieś ostatnio czytałam, że kobiety zdecydowanie szybciej uzależniają się niż mężczyźni. Też nie lubię widoku nietrzeźwych kobiet, bardziej razi mnie niż mężczyzn.
    Do teraz nie rozumiem moich niektórych koleżanek, które nie wyobrażają sobie wyjść trzeźwe z imprezy. Nie mówię - ja też czasem wypiję, ale żeby tracić kontakt z rzeczywistością to nie zdarzyło mi się nigdy, czasem uda mi się doprowadzić do kaca na drugi dzień, ale to też sporadyczne przypadki. Wydaje mi się, że po prostu już wyrosłam z tego lansowania się, że piję alkohol. A stres neutralizuję idąc w sport a nie polewając kolejny kieliszek.
    Zdecydowanie masz rację, potrzeba jakieś solidnej i długofalowej kampanii. Taka chwilowa nawet nie zostanie zauważona. Niestety, ale w Polsce dziedzina zdrowia publicznego, która zajmuje się takimi tematami zdecydowanie leży. Brakuje specjalistów, a Ci co są to nie mają jak się wybić. Ale to już zupełnie inny temat.. :)

    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie się niestety wydaje, że to określenie "kobiecie nie wypada" uderza w te kobiety najmocniej. Bo one uciekają w różnego rodzaju zachowania, bo - jak piszesz - chcą być z mężczyznami na równi, udaje im się dorównać im pod wieloma względami (czyli cel osiągnięty), wychodzą na drinka raz, drugi, piąty i słyszą to, czego słyszeć nie chciały - "kobiecie nie wypada". A dlaczego nie, ja pytam? Jeśli chce się upić - niech się upije. Raz a porządnie, odchoruje rano i może nie zrobi tego ponownie. Ale kluczowym pytaniem, które mi się nasuwa na język jest raczej: a mężczyźnie to wypada? Urżnąć się jak prosiakowi cztery razy w tygodniu i już nie tylko do meczu, ale dla odstresowania wieczorem wychylić siedem piw i mówić kobiecie, że on jest głową rodziny, więc może?
    Nie zgadzam się z tym, że tych wrażliwych i czekających z obiadem już nie ma. Tych niewykształconych, wdzięcznych za trwanie u ich boku dalej jest wiele. I one akceptują te zachowania, bo ktoś im wmówił, że "kobiecie nie wypada", w wielu kwestiach.
    Sama pijam wino ze trzy razy do roku i to jedyny alkohol, z jakim mam styczność. Nie lubię pijanych kobiet niemal na równi z pijanymi mężczyznami i chociaż uważam, że wszystko jest dla ludzi - to, oczywiście, w umiarze. I, owszem, kampania jest potrzebna dla zwiększenia świadomości, ale kampania dla Polaków, nie dla kobiet, a w kwestii uzależnień częściej zwraca się uwagę na kobiety, bo ich widok (większość z nas) razi bardziej. A nie powinien. Alkoholizm to choroba i powinniśmy zwracać uwagę na ten problem niezależnie od stanowiska, wieku czy płci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) gdyby raz na jakiś czas się upiła, wyluzowała totalnie, przestała robić to "co wypada" a więc sączyć codziennie kieliszek za kieliszkiem, bo wtedy nikt nie zwróci na nią uwagi, to później nie byłoby problemu. Bo - jak pisze koleżanka wyżej - odchorowałaby i wróciła do "normalności" :)
      Co do tego, że bardziej Ci przeszkadza widok pijanej kobiety, niż mężczyzny, to ja takiego rozróżnienia nie lubię. Każdy wygląda tak samo źle ; )

      Usuń
  8. Na Facebooku właśnie czytałam o tym fikcyjnym koncie.
    To jest straszne co się teraz dzieje i najgorsze jest to, że wiele kobiet nie zdaje sobie sprawę z tego, że są uzależnione tylko chwalą się, że mają mocną głowę.
    Myślę, że wiele kobiet chce zaimponować mężczyznom, że są twarde i mogą pić ile chcą. Przeraża mnie widok nietrzeźwych kobiet i myślę, że tu w Wielkiej Brytanii spotykam ich znacznie więcej szczególnie w weekendy, choć z drugiej strony w Polsce mieszkałam w małym mieście więc nie ma porównania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam nie lubię ani kobiet, ani mężczyzn schlanych jak świnie. Nikomu nie wypada rezygnować z własnej godności dla chwilowego zapomnienia. Popadanie w skrajności nie jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nienawidzę pijanych ludzi - nie ważne, czy to kobieta, czy mężczyzna. Wiem, że wiele z tych osób ma problemy i jest mi cholernie przykro, gdy widzę, że oni nie dostrzegają w tym problemu. Jest mi cholernie przykro, że nieraz bardzo wartościowe osoby tak mocno niszczą sobie tym życie. Sama jestem abstynentką, bo tak bardzo drażni mnie świat alkoholu. Tego, jak ludzie się po nim zachowują, jak się od niego uzalezniają i jak jeden drugiego namawia, bo "ze mną się nie napijesz?" - jakby to był jakiś obywatelski obowiązek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakiś czas temu już trafiłam na artykuł o tym profilu. Ech... wszystko jest dla ludzi, ale we wszystkim trzeba znać umiar.

    OdpowiedzUsuń
  12. we wszystkim trzeba znaleźć złotą granicę i robić wszystko z głową. według mnie nie ma to znaczenia czy mężczyzna, czy kobieta... sama uwielbiam wino, ale bez przesady ; p


    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam już o tej Louise i jej zdjęciach, na których zawsze nieodłącznie towarzyszy jej wino. Podobnie jak Ty, uważam, że kobiecie nie przystoi nagminne picie alkoholu. Według mnie kobiecie to nie przystoi tak jak i palenie papierosów. Niszczy to jej wizerunek. Ja pije okazjonalnie, bardzo rzadko, chyba, że jest jakaś okazja.
    Pozdrawiam ciepło;*
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po pierwsze: GDZIE TY SIĘ PODZIEWASZ, KOBIETO?
    Po drugie: koniecznie wyślij mi fotki do projektu październikowego! <3 mój adres email znajdziesz w zakładce KONTAKT!

    OdpowiedzUsuń
  15. PRZEPIĘKNY POST ! Musze napisać to wielkimi literami, gdyż od pierwszego zdania już zaciekawiłaś mnie do tego, by przeczytać to dwa razy!
    Dziwne, że nikt tego nie zauważył, jednak wychodzi na to, że ludzie nie patrzą na problemy alkoholowe czy innego rodzaju używki, patrzą tylko na zdjęcie - jak kobieta pokaże swoją talię osy, tyłek, cycki czy cokolwiek innego to już jest porządana. A gdzie jest umysł?!
    Kiedyś próbowałam to zrozumieć, teraz to po prostu odpuszczam. Widok pijanej kobiety/dziewczyny niezależnie od wieku zawsze mnie odrzucał. Nigdy nie pojmowałam tego, jak można doprowadzić się do takiego stanu..

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo sceptycznie podchodze do picia alkoholu. Lubię raz na jakiś czas usiąć z Ukochanym przy kolacji i delektować się winem czy jakimś drinkiem, ale przy tym nie upijam się jak "dzika świnia" za przeproszeniem. Mam kilka koleżanek, które potrafią wypić dwie butelki wina i widzą tym powód do dumy. Kompletnie tego nie rozumiem.

    Gdzie się podziewasz?! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam o tym koncie na instagramie, ale na samym poczatku ja też nie zauważylam, że na każdym zdjęciu jest lampka wina.Zawsze jak widziałam upita dziewczynę myślalam sobie "kobiecie nie wypada". A może to stwierdzenie uderza najmocniej ? Choć trochę się przyzwyczaiłam do schlanych dziewczyn i na mnie już nie robi takiego wrażenka jak kiedyś. We wszystkim potrzeba znać umiar.

    OdpowiedzUsuń
  18. no nieźle :D zaczęłam czytać artykuł, nawiązałaś do nieznanej mi Louise Delage, postanowiłam więc zaznajomić się z profilem przed przeczytaniem ciągu dalszego. stwierdziłam, że nie ma w tym profilu nic ciekawego, poza podróżami i że dziewczyna ewidentnie jest cały czas na melanżu, ale tak naprawdę też mi to nie przeszkadzało. hajlajf. :p
    niestety, alkoholizm to straszna choroba, która zbiera żniwo. młodzi ludzie często nie zdają sobie sprawy, że mogą na nią zapaść. z alkoholizmem kojarzą tylko menela spod sklepu. dobrze, że o tym piszesz, bo to nadal jest temat tabu.
    a jak tak sobie poczytałam komentarze, to ludzie się strasznie przyczepiają do tego, że ona 'pije', ale może już po tym, jak nastąpiło ujawnienie tajemnicy..

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu jesteś. Zostaw ślad po sobie, a na pewno zaglądnę też do Ciebie.