3 sposoby na stres...

...podczas wystąpień publicznych. Ale nie tylko! Przydaje się również przy rozmowach kwalifikacyjnych, rozmowach o podwyżkę, przemówieniach ślubnych (które przecież są już takie modne), wygłaszaniu referatu, prezentacji, ustnej maturze, obronie i wielu innych stresujących nas sytuacjach. 



Tych metod nauczyłam się na studiach. Wiadomo, dziennikarstwo wiąże się z wystąpieniami publicznymi i raczej słabo wygląda prezenter czy dziennikarz, któremu pocą się ręce i się jąka. Na początku takie wystąpienia były dla mnie mocno stresujące. Objawami była nie tylko blokada psychiczna, ale także pocenie się, drżenie rąk, suchość w gardle. Okropność. Dlatego uważam, że te zajęcia były bardzo przydatne - tym bardziej, że sama nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Żyjemy w społeczeństwie gdzie poziom kortyzolu w naszym organizmie wzrasta tak szybko jak poziom wody w Wiśle podczas wiosennych ulew. Dlatego sposoby radzenia sobie z tremą to wiedza bardzo dla ludzkości pożądana. Oczywiście z tego posta nie dowiecie się jak żyć bezstresowo tylko jak poradzić sobie w sytuacjach gdzie stres nas paraliżuje i nie możemy wydusić ani słowa. Poza tym chyba nie będę się mylić jeśli powiem, że każdy z nas doświadcza takich sytuacji przynajmniej kilka razy w roku. 

1. Ołówek 

Świetnym sposobem na radzenie sobie ze stresem jest ołówek. Tej metody nauczyłam się na zajęciach z Retoryki dziennikarskiej. Na czym polega? Już tłumaczę. To ćwiczenie należy wykonywać na stojąco, najlepiej nie długi czas przed wystąpieniem. W takiej pozycji wyobrażamy sobie, że między pośladkami trzymamy ostry ołówek. Napinamy tę część ciała tak mocno jak tylko potrafimy (żeby ołówek nie wyleciał) i tak spiętą trzymamy przez kilka sekund. Im dłużej, tym lepszy będzie efekt. Po kilkunastu sekundach puszczamy i "ołówek" wypada nam na podłogę wypuszczając z nas wszystkie pokłady stresu. Można powtórzyć kilka razy. I jak, działa? 

2. Oddechy

To ćwiczenie można wykonać zarówno siedząc jak i stojąc. Można wykonać go także na różne sposoby. Pierwszym są głębokie oddechy, podczas których w myślach liczymy do dziesięciu. Drugi sposób to powolny wdech nosem, podczas którego liczymy do czterech  i wydech ustami. Tutaj trzeba jednak uważać, bo początkowo może kręcić się w głowie. Doskonałym sposobem jest też oddech drwala, nie polecam jednak robić go w miejscu publicznym, bo możemy zostać odebrani bardzo dziwnie. Jak wykonujemy? Stoimy pewnie na nogach w lekkim rozkroku, ręce wzdłuż ciała. Bierzemy zamach w tył i wykonujmy ruch jak przy rąbaniu drewna, uwalniając przy tym cały stres poprzez mocne okrzyki - takie, jakie wykonuje się przy rąbaniu drzewa. Już wiecie dlaczego raczej nikt, a już na pewno nie wasz przyszły szef, nie powinien tego widzieć. 

3. Długopis

Jeśli po ćwiczeniu z ołówkiem i oddechach ręce dalej Wam się trzęsą, można temu zaradzić. Podczas  wygłaszania referatu czy przemowy przyda Wam się długopis. Po co? Trzymając go w dłoniach w odpowiedni i ładny sposób, odwróci on uwagę od trzęsących rąk i nadmiernej gestykulacji. Ten sposób naprawdę się sprawdza, a nawet powoduje że wyglądamy na dobrze przygotowanych i opanowanych. Długopisu nie należy jednak zaciskać czy pocierać - nie wygląda to estetycznie. Ale uwierzcie, nasz mózg jest tak skonstruowany, że trzymanie zwykłego długopisu pozwala bardziej się skupić. Bo ręce nam nie latają i dodatkowo stresujące myśli związane z tym, że inni widzą że jesteśmy jak galareta, odchodzą na boczny tor. 

To na razie wszystkie sposoby, które uważam za skuteczne i które sama stosuje. Choć po pięciu latach studiów, mój wcześniej paraliżujący mnie strach teraz rzadko występuje, a jeśli już jest, to umiem sobie z nim poradzić. Dodatkowo warto wiedzieć, że w takich sytuacjach bardzo ważne jest też nastawienie. Trzeba myśleć pozytywnie; poradzę sobie, jestem przygotowany/a, nie ma sensu się stresować. Bardzo ważne jest też, żeby przed wystąpieniem odpowiednio nawilżyć gardło. Stres ma to do siebie, że często zasycha nam w ustach i nie możemy nic powiedzieć. Najlepiej na dwie godziny przed nie pić kawy, herbaty, kolorowych napojów gazowanych i alkoholu. One bardzo źle wpływają na nasze struny głosowe i wysuszają gardło. Zamiast tego lepiej popijać niegazowaną wodę, która naturalnie nawilża. 

A wy w jakich sytuacjach się stresujecie? Pomógł Wam ten wpis? A może znacie jakieś inne metody? Chętnie dowiem się czegoś nowego, piszcie! 

16 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny post !
    Najbardziej spodobał mi się pomysł z długopisem. ;) Osobiście w takich sytuacjach staram się znaleźć bliską mi osobę i utrzymywać z nią kontakt wzrokowy ( dodaje mi to wsparcia)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oddechy zawsze ratują mnie przed stresującą sytuacją, znalazłam taki sposób w jednej z książek aby właśnie na 4 brać oddech i na 4 wydech, ale jeszcze pomiędzy wstrzymać go na 2 sekundy i słowo "relaks" czyli 1,2,3,4 - wdech potem 1,2, relaks, 1,2,3,4 wydech i 1,2 relaks - zdziałało u mnie cuda :D

    OdpowiedzUsuń
  3. super notka, naprawdę w tych czasach jest tyle blogów że rzadko spotyka się taki jak twój;)!
    Zapraszam do mnie:)!
    http://aliceeeblog.blogspot.com/2016/10/bomber-must-have-jesien-zima-1617.html
    Obserwacja za obs?;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Great post!!! would you like to follow each other's blog dear? Please let me know, I am following you now.in istagram ,thank you :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry post, nie znałam tej metody z ołówkiem, brzmi ciekawie.
    Moja była nauczycielka kiedyś mówiła, że długopis pomagał jej w skupieniu się, bo strasznie trzęsły jej się ręce.
    Ja jak się stresuje to zaczynam tańczyć dosłownie i ostatnio w czerwcu jak miałam nagrywana prezentację to to odkryłam, że stojąc i mówiąc normalnie przechodzę z jednej nogi na drugą i wygląda jakbym tańczyła, próbowałam to powstrzymać,ale udało mi się to tylko zminimalizować, bo jak stoje na prosto to mam wrażenie, że zaraz upadnę i że nic nie umiem.
    Muszę spróbować te ćwiczenia oddechowe, może pozwolą mi się rozluźnić bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja przed każdym publicznym wystąpieniem jestem strzępkiem nerwów, i już chyba sama nie wiem co mi pomaga. zazwyczaj chodzę w kółko, słucham muzyki lub siedzę z zamkniętymi oczami i głęboko oddycham. chyba jeszcze nie znalazłam na to złotego środka choć wiem, że najlepiej "mówi mi się", jak mam coś w dłoni, jak mam czym się zająć żbey nie mśleć o tym, że się denerwuję XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nienawidzę publicznych wystąpień, chociaż od momentu jak zaczęłam pracę w przychodni coraz mniej mnie to "przeraża" i jak trzeba coś ogłosić dużej ilości osób nie mam z tym jako tako problemu, ale mam w ręcę długopis :D więc dla mnie ta metoda jest jedną z najlepszych :D

    Oj biedna, mam nadzieję, że już jest troszkę lepiej i herbata z miodem przyniosła oczekiwane efekty! dużo zdrówka życzę i aby z dnia na dzień było coraz to lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry pomysł z tym ołówkiem :D Ja cały stres trzymam w sobie i przeistaczam go w motywację ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie póki co nic nigdy nie pomagało. Ja stojąc przy prezentacji czy podczas innej ważnej rozmowy wyglądam jak galareta. Żołądek i serce odmawiają współpracy, a często się zdarza, że po prostu zapominam oddychać, mam z tym problem. Zacinam się, trzęsę, no tragedia xD Teraz, na nowych studiach, mam o wiele mniejszą grupę ludzi, jesteśmy ze sobą bardzo zgrani i moje wypowiedzi na forum nie są aż tak stresujące xD na poprzedniej uczelni przed każdą prezentacją musiałam brac leki uspokajające, bo mnie paraliżowało i wymiotowałam ze stresu, także... no xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Bałabym się tego z tym ołówkiem :D Naczytałam się historii na anonimowych i wiem jedno - tyłkowi lepiej nie ufać :D
    A co do stresu, to ja wszystko bardzo przeżywam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej! Daaaawno mnie tu nie było, dzisiaj sobie przypomniałam o Twoim blogu i dobrze, że tu weszłam bo Twoje sposoby na stres sa bardzo pomocne. Zaczełam teraz studia, jestem osobą stresująca się strasznie wiec na pewno te rady mi pomogą. Wykorzystam je i napisze Ci czy mi pomogly. Chyba dla mnie najlepsze bedzie to z oddechami i z ołówkiem.
    Pozdrawiam kochana:)
    Wpadnij do mnie jak bedziesz mieć czas, buziaki!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  12. Próbuję sobie wyobrazić ten "ołówkowy" sposób przed jakąś salą egzaminacyjną czy ważnym spotkaniem... i póki co chce mi się jedynie śmiać. Ale chyba nie o to chodzi? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo przydatne rady! Ja generalnie jestem chodzącym stresem, naprawdę :D Szybko się denerwuję, stresują mnie najmniejsze rzeczy, a jakieś wystąpienia... Co prawda na studiach trochę już tego było i w jakimś stopniu jestem z tym obyta, no ale jednak wciąż stres występuje, więc koniecznie muszę spróbować tych sposobów :)

    Pozdrawiam :*
    miniifluff

    OdpowiedzUsuń
  14. post przydatny przed egzaminami :D miłego dnia Kochaniutka! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy się stresuje? Cały czas, próbuje to jakoś panować i szczerze spróbuję z długopisem w ręce... Nie mam gdzie krzyczeć, ale to można kiedyś z kimś pójść do lasu i tam razem pokrzyczec!
    Ale ogólnie się jakam i to strasznie, lub szybko mowie...

    OdpowiedzUsuń
  16. O oddechach słyszałam i czasem tak sobie radziłam w krytycznych sytuacjach! :)

    Na studiach miałam taki przedmiot jak 'wystąpienia publiczne'. Nasz wykładowca podczas krótkiego wystąpienia (mieliśmy się chyba przedstawić i powiedzieć kilka słów o sobie) nagrywał nas na kamerę, a później oglądaliśmy to wszyscy wspólnie. Zdecydowanie nie polecam :P Do teraz nie wiemy w czym nam miało to pomóc, bo była to raczej droga przez mękę a nie jakaś pożyteczna nauka :P

    U mnie stres objawia się przede wszystkim poprzez rumienienie się. Chociaż nie. Ja się rumienie nawet w zwykłych sytuacjach. Wystarczy się na mnie spojrzeć i już jestem czerwona :D Na to chyba nie ma rady, więc nauczyłam się już, że przed każdym ważnym wyjściem czy rozmową po prostu się maluję i używam duuuużo zielonego korektora :D

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu jesteś. Zostaw ślad po sobie, a na pewno zaglądnę też do Ciebie.